ja tak, fajna sprawa pierwszy dystans drogi to pieski scigajac sie nas ciagna a potem my nadajemy tempo w jakim maja biec...
wiem tez ze istnieje cos takiego jak springer? takie cudo do roweru co by sie pies nie platal... znacie to?
ja juz z Maxem mialam wypadek na rowerze i oboje prawie wyladowalismy w gipsie... max rozwija niesamowite predkosci...dogania samochody jadace do 30 km/h i wiecej.. no i raz kot nam wyskoczyl i max polecial za nim a ja fikolek i on sie wkecil miedzy mnie a rower echh...ale na sincach sie skonczylo
dalej biega, uwielbia to...
widzialam ludzi jak maja psa na szelkach i za nim na rolkach jada...czesto z psami rasy husky tak trenuja ...
ja nawet myslalam o zaprzegu z beagli heheh to by byla torpeda ;P








) Tylko raz znikneła w lesie na 20 min. około ale zaraz potem wróciła na szczęście 
